Forum

Fahrenheit 451

RegulaminPomocSzukajZalogujZapomniałem hasłaRejestracja

Menu
Forum

Główne kategorie Forum
Na początek
Sprawy organizacyjne i techniczne
Fahrenheit 451 - Literatura
Fahrenheit 451- Kultura
Hyde Park
Dział techniczny

Witamy Gość
Obecny czas to 2020-08-08, 07:39
Styl forum:

Szukaj
Szukaj:
Szukaj w:

Zaawansowane wyszukiwanie

Statystyki
Nasi użytkownicy napisali 170366 postów, 3737 tematów
Mamy 639 zarejestrowanych użytkowników
Ostatnio zarejestrowana osoba: cytek


Motto

"Książka i możliwość czytania, to jeden z największych cudów ludzkiej cywilizacji." - Maria Dąbrowska (1889 - 1965)

Trzy słowa o nas

Witaj na stronie poświęconej książkom i całej literaturze. Przyłącz się do dyskusji na forum i wyrażaj swoje poglądy i opinie. A jeżeli szukasz informacji o książkach, pisarzach , potrzebujesz się dowiedzieć czegoś na ich temat, masz jakieś pytania - postaramy się pomóc.


Brown Ryk - The Frontiers Saga - Aurora CV-01
Autor: Tanatos @ 2020-08-06, 21:36
Urodził się w 1960 roku i wychowywał w przedawkowaniu telewizji, NASA i science fiction. Ryk mieszka w północnej Kalifornii z żoną i córką. Ryk całe życie „wymyślał”, pojawienie się cyfrowej samopublikacji dało mu w końcu pretekst, by to wszystko zapisać i podzielić się z innymi.

To już było

Ludzkość, która po kataklizmie na krótko się jednoczy tylko po to by chwilę później powrócić do dawnych sporów, tajny eksperymentalny napęd, niedoświadczona załoga z niezwykle ważną misją czy gdzieś już tego nie czytałem?

Świetna załoga

Historii trudno przyznać oryginalność, zwłaszcza ze bywa przewidywalna. Śmierć doświadczonych oficerów, tajna broń mogąca odwrócić losy wojny i grupa kadetów świeżo po akademii od których wszystko zależy. Mimo tej drobnej niedogodności książkę czyta się świetnie głównie dzięki kreacji postaci. Autor nie był może oryginalny: kapitan kierujący się intuicją, pierwsza oficer przywiązana do procedur nawet główny mechanik ze słowiańską duszą to dość wyraźne inspiracje Star Trekiem. Bohaterów można jednak szybko polubić, a fakt, że między Nathanem a Cameron iskrzy jak między małżeństwem z 30 letnim stażem dodaje opowieści pikanterii.

Na krańcu wszechświata


Z dala od domu na nieznanym terenie, wśród obcych kadeci muszą wybrać komu mogą ufać by w ogóle myśleć o powrocie do domu. Nie jest to proste gdy potencjalni sojusznicy zachowują się bardziej jak terroryści niż rebelianci a ataki samobójcze to ich najczęstsza taktyka.

Książka jest pełna akcji zaś bitwy w kosmosie i abordaże odpowiednio dynamiczne. Taktyki jest trochę mało, ale rzadko mamy tu do czynienia z równowagą stron częściej liczy się spryt niż siła ognia.
Ocena

Skończyłem tom pierwszy w jeden wieczór i od razu zabrałem się za kolejny chcąc poznać dalsze losy bohaterów. Tytuł nie jest może oryginalny, ale przyjemny w lekturze zwłaszcza jako coś lżejszego. Relacje między postaciami są interesujące (od rywalizacji do szacunku), bohaterowie mają swój charakter i dadzą się lubić. Książka wciąga i za szybko się kończy liczę że kolejne tomy mnie nie zawiodą.

Komentarze: 0 :: Zobacz komentarze (Dodaj swój komentarz)

Alanson Craig - Dzień Kolumba
Autor: Tanatos @ 2020-08-04, 22:05
/

Początek lektury przypomniał mi Przeklętych Fostera, ludzkość uwikłaną w wojnę walcząca jako najemnicy po niewłaściwej stronie, szkoda, że w połowie opowieść zmieniła swój charakter.

Rozczarowujący sojusznicy

Z biegiem czasu nowi „sojusznicy” okazują się dość rozczarowujący. Nie dość, że niechętnie dzielą się swoją technika ograniczając się jedynie do niezbędnych ulepszeń to jeszcze traktują ludzi bardziej jak sługi niż partnerów w wojnie. Szybko okoliczności w jakich znalazły się Siły Ekspedycyjne Organizacji Narodów Zjednoczonych stają się nie do pozazdroszczenia: daleko od domu, uzależnieni od dostaw prowiantu obcych walczący w nie swojej wojnie. Niepokojące plotki o pogarszającej się sytuacji na Ziemi, traktowanej przez Kristangów bardziej jak kolonia niż partner nie polepszały sytuacji.

Sporo tu inspiracji trylogią Przeklęci Alana Dean Fostera, choć klimat Dnia Kolumba jest jakby mniej mroczny i bardziej nastawiony na akcje.

Narracja i akcja

Narracja prowadzona jest z punktu widzenia głównego bohatera, co pozwala poznać tylko jego punkt widzenia na toczące się wydarzenia. Z tego powodu większość bohaterów pobocznych jest słabo zarysowana. Ich motywacje czy przeżycia są mało istotne to bardziej tło inaczej niż w Głębi Przybyłka czy Skoku Donaldsona.

Cała akcja skupia się na działaniach małych grup żołnierzy, nawet bitwy kosmiczne to bardziej abordaże niż strategiczne starcia obecne chociażby w Algorytmie Wojny czy Man of War.

Na ratunek Skippy

W sci-fi w którym obcy znacznie przewyższają ludzkość technologicznie są dwa nurty albo główny bohater jest w jakiś sposób wyjątkowy albo otrzymuje „nieoczekiwane” wsparcie (jak w Do Gwiazd Sandersona) . W Dniu Kolumba mamy do czynienia z tym drugim podejściem. W pewnym momencie ludzkość zyskuje potężnego sprzymierzeńca w osobie Skippiego – aroganckiej SI przedwiecznych. Ta „puszka po piwie” wyrównuje trochę szanse ludzi w tej nierównej walce, zaś jej „charakter” wprowadza trochę humoru do opowieści.

Ocena

Początkowo powieść zapowiadała się bardzo ciekawie. Obce rasy, sojusznicy okazujący się wrogami, wrogowie mogący być sprzymierzeńcami. Wprowadzenie Skippiego nagle ucięło ten wątek zmieniając historie w opowieść o macho w pojedynkę ocalającym świat. Warto zauważyć, że główny bohater nie jest ideałem popełnia błędy giną przez niego ludzie, czasem wygrywa bo znajdzie się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. Akcja jest wartka, narracja sprawnie prowadzona, jednak całości brakuje trochę głębi. Historia a zwłaszcza relacja głównego bohatera z SI są jednak na tyle ciekawe, że planuje poznać dalsze losy tej dwójki. Więcej moich recenzji https://solaris7.pl/tag/zaginione-opowiesci

Komentarze: 0 :: Zobacz komentarze (Dodaj swój komentarz)

Scalzi John Upadające Imperium
Autor: Tanatos @ 2020-05-31, 11:25


Uniwersum

Wspólnota międzygwiezdnego imperium ludzkości znajduje się na krawędzi rozpadu. Nurt, pozawymiarowy tunel, który umożliwia podróże między systemami gwiezdnymi, zanika, sprawiając, że kolonie ludzi zostaną pozostawione same sobie. Znikający Nurt może sprawić, że zniknie również cała ludzkość… Chyba że zostaną przedsięwzięte naprawdę desperackie środki.

Imperoks Grayland II, przywódczyni Wspólnoty chce uratować życie miliardów ludzi. Przeciwko niej stają ci, którzy uważają rozpad Nurtu za mit. Albo za okazję, która da im szansę na zdobycie władzy.

Spiski i intrygi

Fabuła drugiego kręci się wokół politycznych i ekonomicznych współzależności od komnatach władców, przez księgi rachunkowe po ołtarze kultu oraz okręty kosmiczne. John Scalzi umiejętnie buduje sieć spisków w której sojusze są zawierane i zrywane w mgnieniu oka dla doraźnych korzyści.

Duża w tym zasługa bardzo dobrze wykreowanych bohaterów. Każdy z nich jest na swój sposób specyficzny, odróżnia się od innych. Naiwny Marce, zdeterminowana Cardenia, wiecznie klnąca Kiva, ale też spiskująca Nadashe czy mściwa Nohamapetan to postacie, które można polubić lub nienawidzić, ale nie pozostawiają czytelnika obojętnym. Dzięki kilku niesamowitym i naprawdę zaskakującym zwrotom akcji nie sposób się nudzić, w trakcie lektury.

Wycieczka w przeszłość i przyszłość

Drugim bardzo dobrze zrealizowanym motywem jest przedstawienie początków Wspólnoty i roli Kościoła Wspólnoty, który ma spory wpływ na bieżące wydarzenia. Wciągający jest też fragment przedstawiający odnalezienie Dalasysji – dawno zaginionego habitatu kosmicznego i losów jego mieszkańców. Pokazuje on heroiczną walkę o przetrwanie nawet w sytuacji, gdy nie ma już nadziei.

Parę rys

Tytuł nie jest idealny, zdarzają się przegadane fragmenty oraz nieścisłości (jak ciągła nieudolność wywiadu cesarskiego, wysłanie na misje badawczą nieuzbrojonej jednostki). Najbardziej jednak razi mnie sposób przedstawiania konfliktów. Przykładowo bitwy kosmiczne są dość szablonowo rozpisane brak tu maskowania czy głębszej taktyki jak w Algorytmie Wojny czy Man of War – to bardziej opis wystrzelonych rakiet czy odpalonych laserów. Co istotniejsze w uniwersum nurtu jedna ze stron zawsze ma przewagę czy to kompletnego zaskoczenia czy uzbrojenia, brak tu miejsca na walkę czy heroizm odwracający losy potyczek.
Ocena

Jeśli komuś się spodobało “Upadające Imperium” to “Imperium w Płomieniach” również przypadnie mu do gustu. Akcja jest warta, zwroty akcji częste a spiski rodów nie mniej ciekawe niż w Diunie Herberta. Chętnie sięgnę po kolejny tom licząc, że pewnemu książątku wreszcie ktoś porządnie utrze nosa.

Komentarze: 0 :: Zobacz komentarze (Dodaj swój komentarz)

Dzisiaj
Czas: 7:39
8 8 2020
Do końca roku zostało 146 dni.
Imieniny obchodzą: Cyprian, Cyriak, Cyryl, Emil, Emilian, Emiliusz, Niezamysł, Olech, Sylwiusz
Użytkownicy obchodzący dziś urodziny:  /|360| (29) (złóż życzenia)  BaaCA (37) (złóż życzenia)
Użytkownicy obchodzący urodziny w ciągu następnych 7 dni:
DominLerma(40) GermanQnb(37) Majeczek ;-)(38)

Ostatnie tematy
» Brown Ryk - The Frontiers Saga - Aurora CV-01
» Alanson Craig - Dzień Kolumba
» "Różowa rewolucja"
» Scalzi John Upadające Imperium
» Zapomniane Sny (opowiadania)
» Powitanie po latach
» Larson B.V. Świat Stali
» Imperium w płomieniach Johna Scalzi'ego.
» Dwutygodnik - komiksy
» MonimePL

Linki

Nakarm głodne dziecko






Nasi przyjaciele










Link do Shoutbox

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Portal Forum F451 * © 2006-2015
kopiowanie materiałów własnych forumowiczów bez ich zgody zabronione