Strona Główna Fahrenheit 451
rozmowy o książkach, muzyce, filmie i... wszystkim innym

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Baxter Stephen Proxima
Autor Wiadomość
Tanatos 
Dalekopis


Dołączył: 03 Gru 2010
Posty: 852
Wysłany: 2018-11-15, 17:09   Baxter Stephen Proxima



Nowy dom dla ludzkości

Motyw walki o przetrwanie na niegościnnym, obcym świecie od dawna mnie fascynuje. W Proximie autor zabiera nas w przyszłość w XXVII wiek, czas podboju kosmosu. Z uwagi na przeludnienie układu słonecznego nadzieją wydaje się nadająca się do zamieszkania planeta w układzie Proxima Centauri. Wyprawa na surową planetę nie zapewni splendoru ani żadnych gratyfikacji, a oferuje tylko trud, samotność, pustkę…

Z braku chętnych na misje zdobycia nowego przyczółka zostaje wysłanych 1000 przymusowych kolonistów.

Trudy nowego świata

Sam wątek kolonizacji został zrealizowany dość ciekawie. Nowa planeta to nowe problemy jak chociażby wieczny dzień z uwagi na inną prędkość wirowania planety, czy konieczność uprawy roli na planecie, gdzie gleba nie istnieje i trzeba ją niejako stworzyć. Początkowe rozdziały związane z odkrywaniem nowego środowiska niosą w sumie pewną nutkę odkrywania nieznanych lądów. Niestety ten motyw szybko się kończy o na pierwszy plan wychodzą typowe problemy stare jak sama ludzkość.

Bohaterowie

Pomysł z kolonizacją przez przestępców bardzo dobrze się sprawdza i pozwala ukazać trudy stworzenia funkcjonalnego społeczeństwa – konflikty o władze, zasoby bądź kobiety między kolonistami są na Proximie na porządku dziennym. Jeśli chodzi o bohaterów to ich plusem jest to, że nie są jednowymiarowi i zapadają w pamięć. Zarówno Yuri Eden jak i Stef Kaliński są charakterystyczni, mają swoje ciemne i jasne strony. Nawet sztuczne inteligencje jak ColU i Earthshine mające drugoplanowe role nie są przedstawiane w jednoznaczny sposób.

Natura ludzka

W miarę postępów lektury okazuje się, że opowieść o kolonizacji Proximy jest w istocie tylko pretekstem do tego by pokazać ludzką naturę. Na tle przyziemnych problemów kolonistów jak walka o zasoby czy kobiety, znacznie ważniejszy konflikt dojrzewa. W układzie słonecznym dwa potężne stronnictwa ONZ i Chiny mimo upływu lat wciąż nie potrafią dojść do kompromisu w kwestii kontroli nad nowo odkrytą technologią ziaren. Autor bardzo dobrze obrazuje do czego może doprowadzić przedłużający się konflikt, w sytuacji gdy żadna ze stron nie chce ustąpić. Z czasem konflikt prowadzi do coraz poważniejszych konsekwencji dla ludzkości, pokazuje też ryzyko związane z próbą użycia do swoich celów nieznanej technologii. Wątek polityczny skłania czytelników to do dość gorzkich refleksji nad tym jakie są priorytety naszego gatunku. Czy jest nim bezpieczeństwo, dobro ogółu, czy jednak władza i doraźne cele polityczne?

Ocena

Mimo, że główna fabuła czasem się dłuży, zaś tempo akcji jest nierówne to jednak książka skłania do przemyśleń o ludzkiej naturze. Nie jest to może dzieło wybitne, które czyta się z zapartym tłem, ale na swój sposób wciąga. Muszę przyznać, że na kolejny tom tej serii nie czekam z takim utęsknieniem jak ja nową część Honorverse lub Algorytmów Wojny to jednak w sezonie ogórkowym chętnie rzucę okiem na kontynuacje tej historii.

Więcej moich recenzji https://solaris7.pl/tag/zaginione-opowiesci/
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Link do Shoutbox

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group