Strona Główna Fahrenheit 451
rozmowy o książkach, muzyce, filmie i... wszystkim innym

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Kolorowe Zeszyty
Autor Wiadomość
jacek 
Znikopis


Pomógł: 7 razy
Wiek: 54
Dołączył: 10 Sie 2006
Posty: 7465
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-05-23, 18:20   



Przed momentem otrzymany od autora wypowiedzi - czyli Kuby C. - taki oto materiał o "Action Comics" #1, "Superman" vol. 1. #1 - bardzo się cieszymy :-D :



Cytat:
3 210 000 000 % - o tyle wzrosła wartość zeszytu "Action Comics #1" od czerwca 1938 roku, kiedy się ukazał do 2014 roku, gdy za 3,21 miliona dolarów kupiono go na internetowej aukcji*. Cena nie może dziwić jeśli weźmie się pod uwagę, że mamy od czynienia z najważniejszym zeszytem w historii amerykańskiego komiksu i jednym z najważniejszych komiksów w ogóle ("Action Comics #1", "Superman vol. 1. #1"- Joe Shuster, Jerry Siegel).

Cytat:
"Od tego zaczęło się na dobre całe komiksowe szaleństwo" - pisze w "Mordobiciu. Wojnie superbohaterów. Marvel kontra DC" Reed Tucker - "(...) Action Comics #1 wyznacza narodziny nowej, rdzennie amerykańskiej dziedziny sztuki. Twórcy tego dzieła, Siegel i Shuster, zręcznie połączyli porywające przygody znane z niedzielnych komiksowych pasków, takich jak te o Tarzanie, z wyczynami zamaskowanych pogromców zła, takich jak The Shadow (Cień)"

Cytat:
Człowiek ze Stali ma kanoniczny strój, wiemy, że pochodzi z odległej planety, która uległa apokalipsie, ma nadludzką siłę, potrafi przeskakiwać wieżowce (na razie nie lata - ale biega szybciej od pociągu), bardzo trudno go zranić (potrzeba do tego"pocisku artyleryjskiego"), ma sekretną tożsamość (całkowite przeciwieństwo Supermana, bardzo łagodny i, nie bójmy się tego słowa, ofermowaty, dziennikarz Clark Kent).

Cytat:
Shuster i Siegel z wdziękiem i ironią kontrowali satyrą wszechmoc swojego bohatera i patetyczność jego posłannictwa w służbie ludzkości, podkreślane zresztą, w typowy dla gatunku sposób, w innych miejscach, gdzie Kenta określano np. jako "fizyczny i mentalny cud", "człowieka przeznaczonego, by zmienić losy ludzkości", gdzie "spadał z nieba jak demon zemsty", i poruszał się "w przerażającym tempie".


:brawo:

"Action Comics" #1, "Superman" vol. 1. #1
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
 
jacek 
Znikopis


Pomógł: 7 razy
Wiek: 54
Dołączył: 10 Sie 2006
Posty: 7465
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-05-24, 13:22   



Marta Radecka recenzuje 27 tom cyklu "Magi: The Labyrinth of Magic":



Cytat:
Klimat na podstawie "Księgi tysiąca i jednej nocy", plus fantastyka i przygoda są niezwykle przyjemnym połączeniem, jednak nadal jest to tylko tło dla perypetii różnorodnych w charaktery postaci. Relacje między nimi są złożone, każdy posiada indywidualną motywację swego działania, dzięki czemu bardziej dramatyczne wątki kontrastują z komedią. Przyjaźń i nienawiść, monarchia, bieda, wszystko to ma drugie dno, jest rozwinięte.

Cytat:
Minusem serii można nazwać wyraźny shounenowy schemat. Przebiegiem akcji jest głównie wyścig szczurów, znany wszystkim motyw walki o tron. Im więcej Labiryntów zdobytych, tym pozycja władzy bezpieczniejsza, itp, itd. Jednak głębi dodaje parę znaczących odłamów.


:)

"Magi: The Labyrinth of Magic" #27

"Nie tylko męski shounen" - wcześniejsza wypowiedź "WKP":

Cytat:
Opowieść Aladyna o upadku Alma Torran trwa. Salomon zostaje królem i szykuje się do walki ze swoim ojcem, Dawidem. To jednak dopiero początek, bo tempo wydarzeń jest zawrotne, postaci przybywa, a wszystko coraz bardziej się komplikuje...

Cytat:
Można się upierać, że shounen to mangi tylko dla chłopców, ale byłoby to zbyt duże uogólnienie. Owszem, to oni najbardziej lubią podstawowe elementy tego gatunku, takie jak walki, potężni bohaterowie, piękne, seksowne kobiety, niewybredny humor czy nuta erotyki, jednak najlepsze dzieła go reprezentujące wykraczają poza ten schemat i dostarczają świetnej rozrywki każdemu, kto lubi po prostu dobrze opowiedziane i znakomicie zilustrowane komiksy dla starszej młodzieży. I takie właśnie jest "Magi".


:)

"Magi: The Labyrinth of Magic" #27
_________________
"Kraina komiksu"
  
 
 
 
jacek 
Znikopis


Pomógł: 7 razy
Wiek: 54
Dołączył: 10 Sie 2006
Posty: 7465
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-05-25, 17:25   



Radosław Frosztęga tak oto opowiada o albumie "Wielkie bitwy morskie. Trafalgar":



Cytat:
Jak sama nazwa komiksu wskazuje, mamy tutaj do czynienia z jednym, ale dosyć istotnym epizodem wojny Francji i Anglii, który miał ogromny wpływ na dalsze losy zarówno Europy, jak i świata.

Cytat:
Jest to jedno z największych zwycięstw morskich Królewskiej Marynarki Wojennej i jedna z największych porażek francuzów, o której pamiętają do dzisiaj (tym bardziej że było to preludium upadki potęgi kraju i wielkiego Napoleona).

Cytat:
Jest dobrze, ale zdecydowanie nie idealnie. Biorąc pod uwagę obojętność tytułu, nie może być tutaj mowy o solidnej porcji wiedzy historycznej. Całość zostaje podana w mocno telegraficznych skrócie, co może stanowić jedynie intrygujący bodziec dla czytelnika w kierunku poszukiwania dalszych i głębszych informacji na ten temat.

Cytat:
Dodatkowo bardzo mocno będą zawiedzeni ci czytelnicy, którzy liczyli na pokazanie tutaj epickiej morskiej bitwy, gdzie potężne statki i ich działa, wypluwają z siebie kolejne porcje ołowiu. Pokazanie tytułowej bitwy, zajmuje tutaj całe trzy strony, a jeszcze dokładniej uściślając całe osiem kadrów akcji.

Cytat:
Artysta sprawdza się w rysowaniu teł, dba o pewne szczegóły umundurowania, całkiem nieźle przedstawia postacie, jednak jego sposób kreślenia statków, jak i pokazanie morskiej potyczki, pozostawia troszkę do życzenia.


;)

"Wielkie bitwy morskie. Trafalgar"
_________________
"Kraina komiksu"
  
 
 
 
jacek 
Znikopis


Pomógł: 7 razy
Wiek: 54
Dołączył: 10 Sie 2006
Posty: 7465
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-05-26, 20:38   



Filip Samborski i Jego uwagi po lekturze pierwszego tomu wydania zbiorczego "Kapitana Żbika":



Cytat:
Nie będę opisywał treści poszczególnych zeszytów, gdyż miłośnicy serii z reguły ją znają, a dla innych będzie niespodzianką. Nadmienię jedynie że mnie najbardziej w tym tomie zaciekawiły dwie wersje "Dziękuję Kapitanie", gdzie możemy porównać czarno-białe ( wydanie prasowe ) oraz kolorowe rysunki Zbigniewa Sobali.

Cytat:
Zaraz po komiksach znajdziemy w środku galerię okładek zeszytów, które znajdują się w tym tomie. Mamy tam okładki koncepcyjne jak i te będące tymi seryjnie drukowanymi. Każda z nich ma pod spodem notkę dotyczącą kto ją narysował oraz jakiego tytułu dotyczy.

Cytat:
Jak ktoś chce poznać realnych bohaterów lat w których wychodziły oryginalne zeszyty to w albumie zawarto także informacje na temat ludzi, którzy otrzymali medal "Za Ofiarność i Odwagę". Oryginalnie te informacje znajdywały się na ostatnich stronach komiksów z serii "Kapitan Żbik".


:-D

"Kapitan Żbik" #1
Pierwszy artykuł
_________________
"Kraina komiksu"
  
 
 
 
jacek 
Znikopis


Pomógł: 7 razy
Wiek: 54
Dołączył: 10 Sie 2006
Posty: 7465
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-05-27, 09:43   



Przemek Pawełek jest czwartym, który zmierzył się z "Pieśnią wron" stanowiącą drugi tom cyklu "Bloodborne":



Cytat:
Po pierwszym tomie polskiego wydania "Bloodborne" byłem bardzo sceptyczny, po tomie drugim jestem zdecydowanie na nie.

Cykl do scenariuszy Kota i z rysunkami Kowalskiego przenosi czytelnika do świata jednej z najlepszych gier na Playstation, jakie powstały w tej generacji. Jestem fanem, więc doceniam granie tym niedopowiedzianym klimatem, atmosferą niesamowitości, architekturą, Lovecraftem przefiltrowanym przez japońską fantazję. Bardzo podoba mi się realistyczna kreska polskiego rysownika, który trafił na świetny materiał dla swojego warsztatu. Doceniam przeniesienie na strony komiksu konkretnych lokacji, wrogów, strojów, przedmiotów. Przemawiają do mnie dwa końcowe zeszyty pierwszej mini-serii zawartej w tym tomie - ambientowe, psychodeliczne. Do naszego wydania dołączono galerię świetnych okładek.

I to w zasadzie tyle dobrego, co mogę o tym komiksie powiedzieć, bo jako fan i tak jestem całością zawiedziony, a osoby nie znające gry generalnie będą czuły się co najmniej zagubione. Poza grową scenografią mamy tu bowiem rzucenie się na głęboką wodę, w otchłań obłędu, szaleństwa, plagi, przemocy, inności. I nie są to typowe fabuły, to nawet nie są nietypowe fabuły, to strumienie świadomości wariatów ogarniętych gorączką polowania. Niestety w tym szaleństwie gubię się ja, osoba która grę przeszła, bo trudno tu się czegokolwiek fabularnie złapać, tym bohaterom peron totalnie odjechał.

Jak więc mają się czuć osoby, które gry nie znają? Nie zazdroszczę im lektury, dla mnie przynajmniej była to mocno zaburzona i chaotyczna podróż po świecie, który mnie zafascynował, po miejscach, które odwiedzałem. Sama gra też nie ułatwia poznania tego świata, ale Kot nie próbuje tego świata rozbudować, czy dopowiedzieć, po prostu częstuje nas strzępkami szaleństwa ubranymi w znane gry z obrazy, sprawnie narysowanymi przez Kowalskiego.

16 zeszytów do pooglądania, szkoda zmarnowanego potencjału, szkoda wysiłku Kowalskiego i kolorysty, szkoda że kolejny projekt komiksowy na licencji popularnej gry okazał się być niewypałem. Jedyne co tu działa (poza oprawą), to czar tego świata - Kot sprawił, że znowu zachciało mi się odpalić grę. Być może takie były jego intencje, jeśli tak, to sukces połowiczny, bo obcowanie z jego fabułami po prostu satysfakcji mi nie dało, narobiło mi tylko apetytu na powrót do źródła.

Cytat:
"Bloodborne t2: Pieśń wron" - 224 strony na twardo za 79,99PLN


...
_________________
"Kraina komiksu"
  
 
 
 
jacek 
Znikopis


Pomógł: 7 razy
Wiek: 54
Dołączył: 10 Sie 2006
Posty: 7465
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-05-28, 11:33   



"Opętani Miłością - Wszystkie drogi prowadzą do łóżka" - album recenzuje Józek Śliwiński:



Cytat:
Tytuł wciąż pozostaje jedną z pierwszych ero-mang wydanych na naszym rynku. Dla tych z nas, którzy nie inwestują w zagraniczne tytuły (bądź nie praktykują piractwa) jest to wciąż nowe zjawisko. Pierwsze zderzenie z tego typu formą wyrazu mimolnie nasuwa pytanie o jej rolę i miejsce w społeczeństwie, gdzie klasyczna pornografia z jednej strony pozostaje w obszarze ścisłego tabu, z drugiej jest popularna i powszechnie dostępna.

Cytat:
Gdybym był płci przeciwnej zapewne miałbym spore pretensje o stricte męski punkt widzenia ukazany w mandze. Tytuł nie pozostawia wątpliwości wobec tego, kto jest jego targetem. Spełniane w nim pragnienia niezmiennie należą do chłopców, a kobiety ukazywane są dość przedmiotowo. Męscy bohaterowie są przy tym bardzo jednorodni.


:mrgreen:

"Opętani miłością"
Artykuł od Artura
_________________
"Kraina komiksu"
  
 
 
 
jacek 
Znikopis


Pomógł: 7 razy
Wiek: 54
Dołączył: 10 Sie 2006
Posty: 7465
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-05-29, 12:50   



Cała paczka nowych artykułów od Michała Żołyńskiego w dniu dzisiejszym - pozdrawiamy kolegę z uśmiechem :-D :

1. "Ptyś i Bill" #06: "Bill, na psa urok":



Cytat:
W tym przypadku dostajemy esencje tego komiksu i potężną dawkę humoru. Oczywiście nie wszystkie żarty czy sytuacje da się przełożyć na nasze realia. Na szczęście takich sytuacji nie ma zbyt dużo.

Cytat:
Tak jak w przypadku poprzednich tomów wizualnie jest bardzo dobrze. Cartoonowe rysunki są proste z niewielkimi detalami. O ile są one potrzebne. Nie ma tu zbędnego przesytu, a barwy są bardzo żywe.


:-D

"Ptyś i Bill" #06: "Bill, na psa urok"
Recenzja od Michała Lipki

2. "Lucky Luke" #65: "Klondike":



Cytat:
To, co wyróżnia ten komiks to oczywiście ziarno prawdy, które się w nim znajduje. W tym przypadku jest to gangster Soapy Smith, który jest niejako głównym przeciwnikiem w tym tomie. Również jego oszustwo z telegrafem jest oparte na faktach. Podobno do dziś na granicy Alaski z Jukonem opowiada się o tym przekręcie. I właśnie dla takich informacji warto też sięgać po komiksy z samotnym kowbojem. Trzeba pamiętać, że Lucky Luke to nie tylko bracia Daltonowie. To również taki historie jak Klondike.

Cytat:
Niby scenarzyści dobrzy, bo z doświadczeniem, a jednak czegoś w tym komiksie brakuje. Jest on po prostu poprawny.


;)

"Lucky Luke" #65: "Klondike"
Poprzednie dwie analizy

3. "Biały Orzeł" #1: "Pierwszy lot":



Cytat:
Komiks jest umieszczony w polskich realiach i bardzo mocno czerpie z amerykańskich wzorców superbohaterskich. Jeżeli taka koncepcja nam odpowiada to będziemy zachwyceni. Mamy tu głównego bohatera, który po wypadku staje się superbohaterem wspieranym przez młodego geniusza. Ok, każdy czytelnik komiksów już gdzieś to widział, słyszał, czy czytał. I właśnie to jest największą mocą tego komiksu. Motywy znane i lubiane przeniesione na nasze podwórko. Mamy tu inspiracje Batmanem, Kapitanem Ameryką, można również znaleźć motywy z Fantastycznej Czwórki i wielu innych komiksów.

Cytat:
Nowe wydanie komiksu Biały Orzeł Pierwszy Lot jest zdecydowanie dużo lepsze od poprzedniego. Przede wszystkim gratką dla kolekcjonerów jest kilka wariantów okładkowych w tym blank, na którym można zdobyć rysunek autora. Dodatkowo mamy kilka dodatkowych stron galerii, która przedstawia głównego bohatera. No i jeszcze papier. Zdecydowanie lepsza jakość w porównaniu do pierwszej edycji.


:)

"Biały Orzeł" #1: "Pierwszy lot"

4. "Transformers Kolekcja G1" #32: "Infiltracja":



Cytat:
Wszystko zaczyna się tak naprawdę od początku. Autoboty i Decepticony są na naszej planecie i żyją w ukryciu. Nagle ludzie wpadają przez zupełny przypadek w ich ogień krzyżowy. Zdecydowanie wygląda to bardzo podobnie jak w przypadku pierwszych komiksów wydanych jeszcze za czasów Marvela. Zmienili się tak naprawdę ludzcy bohaterowie i czasy. Trzeba pamiętać, że komiks został oryginalnie wydany w 2006 roku więc musiał być dostosowany do tamtych czasów.


:)

"Transformers Kolekcja G1" #32: "Infiltracja"

5. "Lucky Luke" #17: "Na tropie Daltonów":



Cytat:
W przypadku tego tomu przygód samotnego kowboja mamy dwa bardzo ważne aspekty. Nie chodzi tu oczywiście o kolejną ucieczkę braci Daltonów. Tym razem zmiana dotyczy wiernego rumaka Jolly Jumpera, który to właśnie po raz pierwszy przemawia. Owszem w innych tomach mówił, ale sam do siebie lub w swoich myślach. Tu Morris i Rene Goscinny postanowili dać mu głos i nawiązać dialog z Lucky Lukiem. Najważniejszym aspektem jest jednak pojawienie się Bzika. Czyli mało inteligentnego psa, który często towarzyszy samotnemu kowbojowi. Muszę się przyznać, że ja go wprost uwielbiam. Jego tok rozumowania, a w zasadzie brak rozumienia jest bardzo zabawny i tak nielogiczny ze często zaskakujący.


:-D

"Lucky Luke" #17: "Na tropie Daltonów"
To trzecia wizyta tego albumu.
_________________
"Kraina komiksu"
  
 
 
 
jacek 
Znikopis


Pomógł: 7 razy
Wiek: 54
Dołączył: 10 Sie 2006
Posty: 7465
Skąd: Puławy
Wysłany: 2020-05-29, 17:20   



Marcin Andrys i recenzja pierwszej odsłony awantur "Lestera Cockneya" - dziękujemy :-D :



Cytat:
Autorem przygód narwanego Irlandczyka jest Franz Drappier publikujący pod pseudonimem Franz. "Lester Cockney" to debiut na polskim rynku nieżyjącego już twórcy. Seria ukazywała się z przerwami przez przeszło ćwierć wieku, a początkowo pojawiła się na łamach popularnego magazynu "Tintin". Warto również odnotować, że w 1982 roku za pierwszy album serii Franz otrzymał wyróżnienie - prestiżowe Grand Prix Saint-Michel.

Lester Cockney to przykład bohatera awanturnika, który nie dostosowuje się do otaczających go realiów, nie znosi rozkazów, a często jego impulsywność wplątuje go w nie lada tarapaty. Tak też zawiązuje się akcja jego przygód - lub precyzyjniej - odysei po malowniczych i niebezpiecznych zakątkach południowej i centralnej Azji XIX wieku. Incydent zawiązujący opowieść, którego wynikiem jest śmierć pewnego żołnierza sprawia, że butny Irlandczyk zostaje wcielony do brytyjskiej armii i zesłany do Indii, gdzie dzięki umiejętnościom poskramiania narowistych bucefałów, trafia do eskorty 44. pułku. To początek burzliwych i barwnych przygód Lestera Cockneya.

Franz z niebywałym urokiem przelał na papier swoje zamiłowania do podróży i wierzchowców. Widać to już od pierwszych stron komiksu. Czy stworzył bohatera na swoje podobieństwo? Możliwe, ale z pewnością pozazdrościł mu barwnych perypetii, bo te spotykają Cockneya równie dynamicznie, jak romanse, w które wikła się co krok. Fabuła napisana jest z pasją, wielość lokacji, szczypta orientu, a przede wszystkim sympatyczni, wyraziści i charakterni bohaterowie, to ogromne atuty tej publikacji. Pod opiekę Irlandczyka najpierw trafia Emma Pebbleton, którą eskortuje, by później przeżywać przygody w towarzystwie tęskniącej za domem Węgierki – hrabiny Ilony von Horva’th Pa’lfy, a także lokalnej piękności - Taranny. Szczęśliwie u Franza kobiety nie stanowią jedynie tła dla przygód bohatera, ale są siłą sprawczą wielu zdarzeń, niejednokrotnie stanowiących o sile historii. Autor unika wątków romansowych, ale napięcie emocjonalne między podróżnikami jest wyczuwalna, dodając opowieści charakteru.

Dużym walorem komiksu była decyzja, by akcję "Lestera Cockneya" osadzić w kulturowym tyglu. Dzięki pieczołowitemu odwzorowaniu lokalnych obyczajów, interesów kampanii handlowych, a także politycznych zawirowań, komiks Franza czyta się niczym wyborną literaturę przygodowo-awanturniczą.

Nieodzownym elementem każdej komiksowej publikacji są ilustracje. Realistyczna kreska Franza cieszy oko. Piękne pejzaże, z pietyzmem oddana architektura, smaki Orientu, a nawet elementy rodem z tytułów marynistycznych składają się na atrakcyjną, plastyczną mozaikę. Franz zadbał o takie detale, jak zmieniające się wraz z upływem czasu i miejsc pory roku czy wygląd bohaterów, co nadaje światu opowieści większej autentyczności. Nie można pominąć faktu, że belgijski artysta świetnie radzi sobie z dynamicznym kadrowaniem, a także – co istotne w przypadku przygodowych publikacji - sumiennym wzbogacaniem teł detalami, dzięki czemu kadry zachwycają.

"Lester Cockney" bez wątpienia jest pozycją, którą warto poznać, nie tylko z powodu wzorcowo oddanej w komiksie konwencji opowieści przygodowej, ale przede wszystkim dla artystycznego kunsztu Franza, o którym do tej pory nad Wisłą było cicho.


:-D
_________________
"Kraina komiksu"
  
 
 
 
jacek 
Znikopis


Pomógł: 7 razy
Wiek: 54
Dołączył: 10 Sie 2006
Posty: 7465
Skąd: Puławy
Wysłany: Wczoraj 13:10   



Krzysztof Ryszard Wojciechowski jako trzeci omawia tom drugi "DMZ - Strefy zdemilitaryzowanej":



Cytat:
Przy pierwszym tomie (jak i przy recenzowaniu jego serii "Ludzie północy") zarzucałem Woodowi, że nie napisał dobrze bohaterów. Teraz muszę wszystko odszczekać, bo spora część tomu (kilka zeszytów) skupia się tym razem na postaciach pobocznych. Każdemu z osobna poświęcony jest cały zeszyt. Niby nie dużo, ale daje to większy wgląd w ich charaktery i życie. Niemniej i tak służą scenarzyście głównie do innych celów - opowiadania przez ich pryzmat o konflikcie, opinii publicznej kształtowanej przez dziennikarzy i o mieście targanym wojną, które dalej jest głównym bohaterem tej historii.

Cytat:
Większością grafik w tym tomie zajął się Riccardo Burchielli. To bardzo zdolny rysownik, w którego warsztacie czuć między innymi fascynację streetartem, co idealnie pasuje do uber miejskiej atmosfery tej opowieści. Burchielli nadaje się do ilustrowania "DMZ" znacznie bardziej niż do wikińskiej opowieści, bo warto zaznaczyć, że brał też udział w nadawaniu kształtu warstwie plastycznej "Ludzi północy".


:-D

"DMZ - Strefa zdemilitaryzowana" #2



I od razu wcześniejsza wypowiedź Tomasza Drozdowskiego:



Cytat:
Brian Wood rozwija tu skrzydła i nawet jeśli nie czujesz wielokulturowego klimatu Wielkiego Jabłka czy amerykańskiej martyrologii militarnej, to po tym tomie zechcesz zagłębić się w historię działań wojennych Stanów Zjednoczonych ostatnich lat i wydarzeń takich jak 9/11. To klimaty pozornie odległe naszemu polskiemu poletku, ale jakże interesujące i oddziałujące globalnie silniej, niż nam się wydaje.

Cytat:
Organizacje terrorystyczne i ich powiązania, krucha równowaga polityczna i polityczne gierki sprawiają, że prawda to nie piękny frazes, a ciężar zawieszony na szali, na której końcu znajdują się losy społeczności.




"DMZ - Strefa zdemilitaryzowana" #2



Oraz również Tomasza Drozdowskiego ale z innej strony:



Cytat:
Z jednej strony mamy niewinnych, tu w liczbie dwustu czterech. Mundurowi znowuż stają się wrogami publicznymi ,a ich tłumaczenia często są ignorowane a łatka morderców dzieci i kobiet skutecznie przesłania nawet najwyższe odznaczenia. Wood pokazuje tu też hipokryzję polityków, używających armii i jej etosu dla własnych korzyści, a w razie jej kryzysu, chowających głowę w piasek.

Cytat:
Nowy Jork nie jest tylko areną walk, a miejscem zamieszkania wciąż jeszcze wielu ludzi, dla których to miasto nie jest stracone. I wreszcie wydarzenia jako całość, które niepokojąco łatwo można by było sobie wyobrazić w realnym świecie, zwłaszcza w dziedzinie polityki i wielkiego biznesu.


...

"DMZ - Strefa zdemilitaryzowana" #2
_________________
"Kraina komiksu"
  
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Link do Shoutbox

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group