Strona Główna Fahrenheit 451
rozmowy o książkach, muzyce, filmie i... wszystkim innym

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Gaiman Neil "Nigdziebądź"
Autor Wiadomość
Dora 
Znikopis


Pomogła: 7 razy
Wiek: 26
Dołączyła: 14 Sie 2007
Posty: 5405
Skąd: Katowice
Wysłany: 2009-03-02, 23:22   Gaiman Neil "Nigdziebądź"

Batou marudzi że o książkach nie piszemy... to napiszę sobie coś na luzie, co mi tam :P


Otwierając "Nigdziebądź" zaczynamy obserwować życie Richarda Mayhew'a - w miarę zadowolonego z życia Londyńczyka. Każdy byłby zadowolony mając przyjemne mieszkanie, dobrą pracę i nieźle ustawioną narzeczoną. Wydaje się, że wtedy życie ma sens... ale przekonać się można, że jedno wydarzenie może zniszczyć wszystko, co się dotychczas zbudowało. Pewnego dnia Richard wybiera się z narzeczoną Jessicą na kolację z piekielnie ważną osobistością. Pech chce, że natykają się po drodze na dziewczynę, która leży na chodniku w kałuży krwi. Jessica, prezentując postawę przeciętnego, nieczułego człowieka naszych czasów chce ją zostawić na pastwę losu. W Richardzie jednak odzywa się serce dobrego Samarytanina i nie zważając na protesty narzeczonej, zanosi ranną do domu. Gdy dziewczyna w miarę dochodzi do siebie, przedstawia się jako Drzwi. Tak, właśnie - Drzwi. Po krótkiej rekonwalescencji Drzwi odchodzi, rzucając Richardowi na pożegnanie krótkie "Bardzo mi przykro". On dopiero później orientuje się, dlaczego to powiedziała. Spotkanie z nią wymazuje go z życia w tak zwanym Londynie Nad, a przenosi do Londynu Pod, o którego istnieniu żaden zwykły śmiertelnik nie ma pojęcia. Tam dopiero zacznie się zabawa.

Z tyłu okładki 'Nigdziebądź' czytamy, że jest to powieść "Bardzo straszna. Bardzo śmieszna. Bardzo osobliwa". Szczerze pisząc, do żadnego z tych określeń nie dodałabym 'bardzo' - to na pewno. Czy w ogóle nazwałabym tą książkę straszną? Raczej nie. Nie było tam momentu, bym z zapartym tchem i szybko bijącym sercem czekała, co się wydarzy. Co nie znaczy, że ona nie wciąga, bo wręcz przeciwnie, ale strachu nie powoduje. Czy nazwałabym ją śmieszną? Prędzej wesołą. Po prostu, pouśmiechać się można. :) Osobliwa? Może, za małe mam porównanie. Fragmenty były przewidujące do bólu, inne znów wydarzenia mnie zaskoczyły solidnie. Generalnie mamy tu wszystkiego po trochu.
Zauroczyły mnie postaci dwóch płatnych morderców przewijających się przez całą książkę. Pan Croup i pan Vandemar dodawali jej smaczku niesamowitego. Ich sposób wypowiedzi, ich pewność siebie, ich pomysły na mordowanie i inne unicestwianie - miodzio! O ile Richard jest nijaki, tak ci dwaj to strasznie ciekawe postacie. Choćby dla nich warto to przeczytać.
Bałam się pod koniec, że zakończenie zepsuje mi całe pozytywne wrażenie... ale na szczęście tu spotkało mnie miłe rozczarowanie. Bo przecież, czy przeżywszy coś niesamowitego można tak po prostu wrócić do normalnego życia, jakby nic się nie stało? Pewnie, że nie! ;)

Ogólne wrażenie pozytywne, odprężająca lekturka. 4,5/6 :)
_________________
:dora:
 
 
batou 
Moderator


Pomógł: 55 razy
Wiek: 36
Dołączył: 11 Sie 2006
Posty: 11315
Skąd: Tai chi
Wysłany: 2009-03-03, 09:23   

Dora napisał/a:
Batou marudzi że o książkach nie piszemy... to napiszę sobie coś na luzie, co mi tam :P

Brawo!

W zasadzie to ja się z Tobą zgadzam co do oceny książki i też takie 4,5 bym jej dał. Przede wszystkim kawał dobrej rozrywki. Powieść zahacza o bardziej poważne tematy jak choćby ten motyw z dziewczyną Richarda prezentującą klasyczną znieczulicę, ale to przede wszystkim bardzo dobra przygodówka w nieco magicznej, miejskiej scenerii. Pod tym względem raczej oryginalna rzecz, bo nie pamiętam wielu książek urban fantasy przed Nigdziebądź.

Dora napisał/a:
Zauroczyły mnie postaci dwóch płatnych morderców przewijających się przez całą książkę. Pan Croup i pan Vandemar dodawali jej smaczku niesamowitego.

Mnie też :D Jeśli można polubić bezwzględnych morderców to tylko takich jak ta para. Ja tylko czekałem aż się pojawią ;-)
_________________
"Bo poza tym, że gubisz włoski to jesteś całkiem ślicznym facetem."

 
 
derbullaw 
Bajarz


Wiek: 106
Dołączył: 24 Lip 2007
Posty: 1463
Skąd: Pępek Wszechświata
Wysłany: 2009-03-03, 18:33   

Pamiętam, że "Nigdziebądź" było moją pierwszą książką Gaimana. Nie pamiętam, żeby mnie jakoś strasznie zachwyciła. Za to zwróciła uwagę na autora, na tyle, że zadałem sobie pytanie: "Czy ja go lubię czy nie?".
Neil Gaiman jest to niewątpliwie pisarz (i nie tylko), koło którego nie przechodzi się obojętnie.

Na dzień dzisiejszy:

- wielbię go jako scenarzystę komiksowego
- lubię i cenię jako pisarza
- jako poetę się nie wypowiadam, bo się nie znam
_________________
Kiedy w życiu jest źle
Gdy wszystko wk... Cię
Jeśli ochoty wciąż brak
Przebrzydły osrał Cię ptak

Na jedno przyszła pora
Wezwij Inkwizytora!
 
 
 
Dora 
Znikopis


Pomogła: 7 razy
Wiek: 26
Dołączyła: 14 Sie 2007
Posty: 5405
Skąd: Katowice
Wysłany: 2009-03-03, 21:00   

Ja jako pierwszą książkę Gaimana przeczytałam "Koralinę". No i dokładnie, jak Derbika 'Nigdziebądź', nie zachwyciła mnie, ale jak widać autorem zainteresowała :) Ciekawa była, ale Nigdziebądź mi się bardziej podobało.

batou napisał/a:
Przede wszystkim kawał dobrej rozrywki.

No i o to chodziło :)

batou napisał/a:
Ja tylko czekałem aż się pojawią ;-)

Ja też, ja też! :D Cudni byli po prostu
_________________
:dora:
 
 
Newcomer 
Skryba


Wiek: 36
Dołączył: 03 Maj 2008
Posty: 319
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-03-05, 15:04   

Ja próbowałem przeczytać Koralinę i nie dałem rady, zupełnie nie mój klimat. Natomiast Nigdziebądź rewelacja :) Przeczytałem jednym tchem, dokładnie tak zakręcone jak lubię, co prawda Amerykańscy Bogowie i tak rządzą :)
 
 
 
Eilin 
Grafoman


Wiek: 33
Dołączyła: 10 Lut 2009
Posty: 85
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2009-03-06, 12:09   

Czytałam na razie tylko 2 książki Gaiman'a. Właśnie 'Nigdziebądź' i 'Gwiezdny pył' zachęcona filmem. Obie były świetne, zdecydowanie Gaimanowskie klimaty to to co lubię :mrgreen:
_________________

 
 
salat 
Dziejopis


Pomógł: 2 razy
Wiek: 29
Dołączył: 29 Sie 2006
Posty: 2811
Wysłany: 2009-09-25, 19:20   

Skończyłem "Nigdziebądź" Gaimana.

Wciągająca historia, warta akcja, taka współczesna Alicja w krainie czarów (i brutalniejsza od pierwowzoru). Mężczyzna, który ma poukładane życie (bo rządzi nim kobieta, on sam nie wie czego chce ;] ) wplątuje się w przedziwną historię ratując niejaką Drzwi posiadającą niesamowite zdolności. Wraz z Richardem (tym facetem) odkrywamy miasto w mieście i poznajemy rządzące nim prawa jednocześnie rozwiązując kryminalną sprawę w stylu kto-stoi-za-morderstwami. Czyta się szybko, miło i przyjemnie, zdecydowanie polecam.

Teraz o wadach (baardzo subiektywnie)
Od drugiego rozdziału miałem nieodparte wrażenie, że ja to już gdzieś czytałem ;] W dodatku od momentu spotkania Richarda i Drzwi wiedziałem jak się skończy historia tego pierwszego, co się stanie na samiutkim końcu i trafiłem dokładnie w sam środeczek (nie zaglądałem na ostatnie strony choć bardzo mnie to kusiło :> ). Akcja w tym co mi się kojarzy też działa się w Londynie, też było miasto w mieście, ale tam się akcja rozgrywała na dachach (nie pamiętam ani tytułu, ani autora - jak zwykle ;) ). Ktoś tu od kogoś coś zgapił albo mnie się zdaje.

Pomijając te wady to oceniam powieść na 5 z malusieńkim plusikiem na 6 ;]
Z wadami 4- :P


Aha, jeszcze jedna duża zaleta. Książkę spokojnie można odłożyć w połowie czytania na jakiś czas, a gdy się do niej wróci to bynajmniej człowiek nie gubi się w fabule i postaciach ;)

Miłego czytania :D
_________________
Marzenia, które nigdy się nie spełniły… I nigdy się nie spełnią. Obraz powoli blednie lecz nie znika. Oczy powoli zaczynają dostrzegać świat. Ociężały umysł budzi się. Światełko w tunelu… Śmierć?
 
 
 
Jelsky 
Bajarz
syn marnotrawny


Pomógł: 1 raz
Wiek: 35
Dołączył: 12 Mar 2007
Posty: 1290
Skąd: W-wa
Wysłany: 2009-10-18, 18:32   

Pora na krótką opinię w sprawie Nigdziebądź. Moim zdaniem dobra to literatura. Gaimanowi udało się mnie zająć na tyle, że... doczytałem go do końca. Moje przytępione gusta wytrzymały lekturę, udało mi się zapomnieć na chwilę, że to książka i trzeba odwracać strony, żeby dobrnąć do tej ostatniej. Za fantasy raczej nie przepadam, ale chyba dla jej urban-odmiany będę robił wyjątki. Takie fantasy da się lubić, osadzone w rzeczywistości rozbudza wyobraźnię bardziej niż cokolwiek innego. Lubię też kiedy bohaterom świat wypada z rąk, kiedy z dnia na dzień ich życie zamienia się w coś czego nie potrafią zrozumieć, kiedy spirala zagadek i niesamowitego nakręca się, jak choćby w Grze Finchera (przykład zgoła odmiennej dziedziny, ale nie od rzeczy). Gaiman sprawnie ułożył fabułę, nabiera czytelnika, a to jest zawsze w cenie. Na pierwszym planie Richard - everyman, ktoś kogo moglibyśmy zastąpić, trochę ubezwłasnowolniony, ale co tu się dziwić, kiedy wpada się w szczeliny Londynu. Dalej enigmatyczny Markiz De Carabas, Drzwi, no i Panowie Croup i Vandemar - osobiście moi faworyci ze swoim makabrycznym poczuciem humoru - duży plus dla Gaimana za pomysł na tych panów. Ogólnie wszystko do siebie tu pasuje, rodzi fajny, czasem chorobliwy klimat. Przyzwoite :)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Link do Shoutbox

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group