Strona Główna Fahrenheit 451
rozmowy o książkach, muzyce, filmie i... wszystkim innym

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Hill Joe - Rogi
Autor Wiadomość
Sharin 
Skryba
Kosmogonik


Wiek: 26
Dołączył: 16 Lis 2008
Posty: 427
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-07-19, 07:27   Hill Joe - Rogi

Kilkanaście lat temu podczas szkolnej wycieczki do Zakopanego doświadczyłem pierwszego, prawdziwego kaca. Byli znajomi, znajome, procenty i impreza do białego rana. Pamiętam, że właśnie wtedy także po raz pierwszy usłyszałem Kurta Cobaina. Tak sobie myślę, że ten wyjazd w góry stanowi pewną granicę jeżeli o chodzi moje podejście do wielu spraw. Koszule w kratę, glany, piwo i silna chęć posiadania gitary. „Człowieku, ależ się uchachaliśmy”*. Dlaczego o tym piszę? Zdjęcie Joego Hilla na tylnej okładce powieści Rogi przywołało wspomnienia. Nie mówiąc już o tym, że jego debiutancka książka nosi tytuł Heart-Shaped Box. Na szczęście wróciłem do domu w jednym kawałki u bez żadnych narośli na głowie.

Od 2007 roku uważnie śledzę dokonania Joego Hilla. Oczekiwania względem jego najnowszej powieści były duże. W dość krótkim czasie zdobył kilkanaście nagród, jego proza zyskuje coraz więcej zwolenników, a co najważniejsze jest synem Stephena Kinga. Takie rekomendacje — szczególnie ostatnia — zobowiązują. Właśnie za ich sprawą Rogi opuściły krąg premier przechodzących bez echa. Sporo osób czekało na tę powieść i nie ma w tym nic dziwnego. Każda kolejna książka Joe Hilla wzbudza emocje. Zarówno jego fanów, jak i fanów Stephena Kinga, ciekawi talent przyszłej — być może — gwiazdy literatury grozy.

Czy Joe Hill poszedł w ślady ojca? Trudno jednoznacznie ocenić na podstawie obecnego dorobku pisarza. Patrząc przez pryzmat Rogów, jestem jednak dobrej myśli. Carrie, która w 1974 roku zawojowała świat, była według mnie dużo gorsza. Miała klimat, ale postaci i sceneria wydarzeń pozostawiały wiele do życzenia. W Rogach ten problem nie występuje. Joe Hill szybko zrozumiał, że jego ojciec zawdzięcza sukces w większym stopniu stylowi – językowi charakterystycznemu dla powieści obyczajowych — niż historiom o wampirach. Ową prawdę trafnie podsumował Jerzy Szyłak, pisząc: „Język, którym pisze on (S. King) swoje powieści jest żywy i potoczny, zaś sposób, w jaki konstruowana jest relacja, sprzyja obcowaniu z tekstem ze względu na jego literackie walory, wobec których podjęty temat stanowi wartość drugorzędną”**. Ważna lekcja, bo dzięki niej nazwisko "Hill" nie będzie kojarzone z literacką tandetą. O inny obrót sprawy było bardzo łatwo. We współczesnym horrorze można wyróżnić co najmniej dwie główne ścieżki rozwoju. Jedną z nich jest bombardowanie odbiorców okropieństwami fizycznymi (szaleństwo zapoczątkowane przez Georga Romeo w 1968 roku), druga skupia się na przekształcaniu dawnych straszydeł (np. wampiry, wilkołaki) w romantyczne maskotki. Prawdopodobnie z tego powodu literatura grozy zaczyna być kojarzona z paranormal romance. Wracając do tematu. Joe Hill uniknął obu wspomnianych ścieżek. Na pierwszy rzut oka Rogi to banalna historia miłosna, z przeciętnymi bohaterami i jeszcze przeciętniejszym miasteczkiem w tle. Ot kolejny zapychacz rynku. Nic bardziej mylnego. Nie jest to ckliwie romansidło.

Ignatiusa Perrisha — głównego bohatera – poznajemy, gdy jest bardzo mocno skacowany. Do tego stopnia, że ma zwidy. Spogląda w lustro i widzi na swojej głowie rogi. Szybko okazuje się, że jest to największy kac w jego życiu, bo narośle w ogóle nie chcą zniknąć. Pomimo kilkunastokrotnego mrugania oczami, nadal tkwią na głowie. Na dodatek ich właściciel zaczyna słyszeć myśli innych ludzi, poznawać sekrety i wspomnienia. I tak właśnie zaczyna się rogowa historia. Czy Ignatius Perrish zaakceptował swoje nowe „ja”? Tak. Uświadomił sobie, że dzięki temu może odnaleźć mordercę swojej dziewczyny. Powiem więcej. W chwili, gdy ta prawda do niego dociera, w książce zaczyna robić się piekielnie gorąco.

Mógłbym napisać, że Rogi to opowieść o facecie, który, straciwszy miłość w wyniku brutalnego morderstwa, sam postanawia wymierzyć sprawiedliwość. Jednak gdybym na tym poprzestał, prawdopodobnie tylko znikoma ilość czytelników sięgnęłaby po książkę. W końcu ile można czytać o tym samym? Joe Hill nie idzie na łatwiznę! Nie serwuje kolejnej historii o tragicznej miłości pomiędzy piękną dziewczyną i trochę brzydszym mężczyzną. Wspomniany motyw stanowi jedynie wprowadzenie do wątku poświęconego ludzkim duszom. Wiem, jak banalnie to brzmi, ale tak właśnie jest. Według mnie autor poprzez powieść Rogi przekonuje, że w każdym z nas siedzi diabeł. To, że człowiek jest zdolny do najróżniejszych okropieństw, jest prawdą powszechnie znaną. Stephen King sięgał po nią wielokrotnie w swojej twórczości (por. np. Mali ludzie w żółtych płaszczach, Pod kopułą, Sklepik z marzeniami, Carrie). Joe Hill idzie w jego ślady i robi to w wielkim stylu. Rogi, dzięki wątkowi oscylującemu wokół tajemniczego morderstwa, trzymają w napięciu. Rzetelne przedstawienie relacji międzyludzkich czy opisy małomiasteczkowego środowiska zaspokoją nawet najwybredniejszych fanów literatury obyczajowej. Miłośnicy horrorów także nie będą zawiedzeni. Piekielna atmosfera unosi się do ostatnich stron książki.

Podsumowując, z historią Ignatiusa Perrisha wypadałoby się zapoznać. Joe Hill po raz kolejny udowadnia, że posiada talent i z książki na książkę będzie stanowił coraz większą konkurencję dla swojego ojca.


* S. King, Serca Atlantydów [w:] Serca Atlantydów, Warszawa 2009, s.267.
** J. Szyłak, Oblicza horror [w:] „Magia i miecz”, nr 5 (10) 1994, s.11.
_________________
Sharinada - new 03.09
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Link do Shoutbox


O książkach wiemy wszystko...

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group