Strona Główna Fahrenheit 451
rozmowy o książkach, muzyce, filmie i... wszystkim innym

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Niekoniecznie jasno pisane
Autor Wiadomość
jacek 
Znikopis


Pomógł: 7 razy
Wiek: 56
Dołączył: 10 Sie 2006
Posty: 14321
Skąd: Puławy
Wysłany: 2021-12-04, 04:03   Niekoniecznie jasno pisane



"Niekoniecznie jasno pisane" to blog Marcina Knyszyńskiego, z którym współpracuję od lat. Do tej pory gościł w temacie "Kolorowe zeszyty" ale zakładam dla niego odrębny wątek.

Dzisiejszej doby siedem materiałów od Niego - dziękujemy :-D

1. "Wiktoriańska Liga Sprawiedliwości" - "Liga niezwykłych dżentelmenów" #1:



Cytat:
Tak, "Liga niezwykłych dżentelmenów” to komiks superbohaterski - co do tego nie powinniśmy mieć wątpliwości.

Cytat:
Moore pokazuje, że pewne archetypy, narracyjne wzorce i schematy w budowie postaci są wspólne dla całej przygodowo-rozrywkowej popkultury - superherosi w pelerynach są jej współczesnymi reprezentantami. Mamy tu w pewnym sensie do czynienia z odwróceniem pewnego trendu zapoczątkowanego, notabene przez Moore’a, w 1986 roku.

Cytat:
"Liga niezwykłych dżentelmenów" nie jest obliczona na "epatowanie mrokiem”, lecz wręcz przeciwnie - na przegonienie ciemnych chmur i dostarczenie najzwyklejszej rozrywki oraz kilku chwil dobrej zabawy.


:-D

"Liga niezwykłych dżentelmenów" #1
Przykładowe dawniejsze opinie:
- Tomasza Drozdowskiego
- Michała Lipki


2. ""Wojna światów" w obrazkach" - "Liga niezwykłych dżentelmenów" #2:



Cytat:
"Mag z Northampton" znów śmiało bawi się dorobkiem literatury. Najwięcej mamy Wellsa i nie chodzi tylko o najmocniej tu obecną "Wojnę światów”. Od "Niewidzialnego człowieka" Moore zaczął już w pierwszym tomie, teraz doszła również "Wyspa Doktora Moreau”.

Cytat:
A co z naszymi super-anty-bohaterami? No właśnie, tu można się przyczepić, ale po dłuższym zastanowieniu, chyba nie ma za bardzo czego. Na pierwszy rzut oka wydają się po prostu bezwolnymi pionkami, przesuwanymi bezwolnie przez okoliczności.


:-D

"Liga niezwykłych dżentelmenów" #2
Przykładowe dawniejsze opinie:
- Michała Lipki
- Zacharego Zepsutego

3. "Pastisz pełen ambicji" - "Liga niezwykłych dżentelmenów. Czarne akta":



Cytat:
Znajdziemy tu z pozoru nie związane z tematem materiały - zaginioną sztukę Szekspira, ilustrowaną autobiografię nieśmiertelnego, zmiennopłciowego Orlando, nieznane wcześniej pamiętniki Fanny Hill, historię powstania francuskiej i niemieckiej wersji "Ligi...” z czasów pierwszej wojny światowej, teorie o pochodzeniu bogów i wiele, wiele innych ciekawych i bardzo różnorodnych formalnie elementów - wszystkie odbiegają od komiksowej formy tak daleko, jak to tylko możliwe.

Cytat:
Czytelnik zapoznaje się z aktami tylko dlatego, że czyta je para głównych bohaterów - poszczególne etapy ich przygód poznajemy już w formie tradycyjnego komiksu.

Cytat:
"Czarne akta” są najbardziej eksperymentalnym w formie komiksem Moore’a, jaki było mi dane do tej pory przeczytać. Mag z Northampton popisuje się tu swoją niesłychaną wiedzą, erudycją i oczytaniem - a jednocześnie potrafi przedstawić to wszystko w zabawny, po swojemu "jajcarski”, sposób. Jestem absolutnie przekonany o tym, że wiele mi umknęło - wszak omnibusem nie jestem i zapewne dostrzegłem tylko mały fragment kulturalnej spuścizny pierwszej połowy dwudziestego wieku.


:-D

"Liga niezwykłych dżentelmenów. Czarne akta"
- dawniejsza wypowiedź Marcina 'Edgara Allana' Waincetela

4. "Do trzech razy sztuka" - "Liga niezwykłych dżentelmenów. Stulecie":



Cytat:
"Stulecie” proponuję czytać dwa razy. Pierwszy raz "dla akcji”, czyli po prostu, aby wziąć udział w przygodzie i zobaczyć "jak to się wszystko skończy”. Drugie czytanie będzie już o wiele większym wyzwaniem.

Cytat:
Na każdej stronie coś znajdziemy, na co drugim obrazku mamy "easter egga" i inteligentne niespodzianki "wplecione" w tło - w sieci natknąłem się na kilka stron, które szczegółowo analizują "Stulecie” kadr po kadrze i dokładnie dokumentują każdy przypadek przerobienia przez Moore’a na własną modłę jakiegoś elementu popkultury.

Cytat:
Czytanie takiego komiksu i próba wychwycenia jak największej ilości nawiązań do kultury popularnej jest tak właściwie ciężką, fizyczną pracą. Trzyaktowa opowieść Moore’a nie jest tak płynna narracyjnie jak dwa pierwsze tomy, mamy tu trochę dziwnych rozwiązań fabularnych i urwanych wątków - wszystko przez to, że to liczba założonych odniesień podyktowała taką a nie inną strukturę "Stulecia”.


:-D

"Liga niezwykłych dżentelmenów. Stulecie"
- dawniejsza opinia Pawła Deptucha

5. "Lem w obrazkach" - "Niezwyciężony":



Cytat:
Pomysł na stworzenie komiksu na podstawie powieści Stanisława Lema wziął się z nastoletniej fascynacji małą książeczką kupioną w antykwariacie - tak wspomina sam autor w jednym z wywiadów. Mówi też, że podstawowym założeniem było umieszczenie między okładkami komiksu "jak największej ilości Lema” – stąd ten ekstremalny stopień zgodności z książkowym pierwowzorem. "Niezwyciężony" jest jedną z najbardziej "filmowych” powieści naszego Mistrza - jest to idealny materiał na mroczny kosmiczny horror, w którym zachowana zostałaby pewna doza naukowej podbudowy. Nie ma jeszcze takiej adaptacji - gdyby jednak miała powstać, liczę na to, że twórcy odezwą się do Mikołajczaka. Z wielu powodów.

Cytat:
Te długie dysputy Horpacha z naukowcami, wykład profesora Laudy na temat "ewolucji martwoty", pierwsze spotkanie z chmurą "muszek" i wreszcie końcowa "epifania” Rohana nie są okrojone do dwóch, trzech kadrów. Autor poświęca tym fragmentom proporcjonalnie tyle samo czasu co Lem w powieści - i robi to ilustrując niełatwy przecież tekst oszałamiającymi ilustracjami. Zresztą sama graficzna strona komiksu to jego kolejny, niezaprzeczalny atut.

Cytat:
Całość utrzymana jest w dusznym, przyprawiającym o dreszcze klimacie - podobnie się czułem oglądając film "Ukryty wymiar" Paula W.S. Andersona (scena z "opukiwaczem grobów" jest jakby z niego wyjęta).

"Niezwyciężony" Rafała Mikołajczyka otrzymuje ode mnie maksymalną notę. W swoim gatunku jest naprawdę arcydziełem i to nie tylko na skalę Polski ale całego świata.


:idea:

"Niezwyciężony"
Przykładowe dawniejsze recenzje:
- Bartosza Stuły
- Agnieszki "Fushikomy" Czoski
- Marcina Osucha
- Tomasza Drozdowskiego

6. "Pod prąd czasu i poza przestrzeń" - "Valerian":



Cytat:
"Valérian” to w głównej mierze science fiction, ale tak daleka od "twardej" odmiany tego gatunku, jak to tylko możliwe. To SF "eklektyczne” - znajdziemy tutaj pełnoprawne fantasy w pulpowej, awanturniczej wersji; wpływy Roberta E. Howarda, Edgara Rice Burroughsa, Franka Herberta, Philipa K. Dicka, Isaaca Asimova, Hugo Pratta, Jacka Kirby’ego a nawet Stana Lee. Rozpoznamy pierwsze odcinki "Doctora Who" a także "Star Treka" - seriali, które pojawiły się w telewizji przed "Koszmarnymi snami", a także monumenty z "Odysei kosmicznej 2001". Wszystko to jest niesamowicie zilustrowane przez Jeana-Claude’a Mézièresa. "Valériana" ogląda się z niekłamaną przyjemnością zarówno w przypadku albumów rysowanych w rygorze "ziemskiego realizmu” jak i kreskówkowej umowności. Francuski grafik stworzył nieprzeliczone zastępy kosmicznych istot - szczególnie mocno zapadają w pamięć trzej Shinguzi (kolejna inspiracja twórców "Star Wars”, tym razem chodzi o Watto z "Mrocznego widma"), groźny Parskacz, czy Mruk Przetwornik. Powstały dziesiątki planet, cywilizacji i miejsc - najlepiej pamiętamy te "filmowo-bessonowe" czyli gargantuiczny, kosmiczny tygiel zwany "Punktem centralnym" oraz planetę Rubanis. Aby ogarnąć to całe scenograficzne bogactwo autorzy wydali dwutomowy leksykon (w 1991 i 2000 roku) o nazwie "Mieszkańcy nieba". To wspaniale udokumentowane i zilustrowane "who is who” świata "Valériana" wydane zostało w Polsce przez Taurus Media, jako ostatni, ósmy tom kolekcji.


:-D

"Valerian"

7. "Koniec wszystkiego" - "Invincible" #12:



Cytat:
Nie mogę napisać nic o fabule. Czytelnicy, którzy znają poprzednie odcinki, w ogóle tego nie potrzebują, a ci, którzy nie znają, powinni zastanowić się, jak sens ma czytanie przez nich tej recenzji. Ważne są inne informacje. Robert Kirkman zrobił dokładnie to, co zaplanował od samego początku - "Niezwyciężony” nie może być takim samym komiksem superbohaterskim jak te wszystkie mainstreamowe, nieśmiertelne, długoletnie serie Marvela i DC Comics. One robią od lat to samo - opowiadają jedną historię na różne sposoby i dostosowują się do zmieniających się pokoleń czytelniczych i realiów samego świata. Kirkman wziął wszystkie peleryniarskie toposy, wycisnął z nich soki, wyekstrahował esencję gatunku i zrobił wszystko po swojemu. Trochę pastisz, trochę hołd, trochę "list miłosny dla całego gatunku" - jak zwykł mawiać. I trzeba przyznać, że ostatni tom dobitnie to potwierdza.

Cytat:
Kirkman powiedział chyba wszystko, co chciał, a Ryan Ottley narysował dokładnie tak, jak miało być (kilka odcinków rysował Cory Walker - równie dobrze). My z kolei bardzo szybko dowiedzieliśmy się, z jakim komiksem mamy do czynienia i nie chcieliśmy zmiany kursu. "Invincible" jest komiksem kompletnym, od początku do końca trzymającym się jednego pomysłu i tak samo od początku do końca świetnie realizowanego.


:-D

"Invincible" #12
Nasze zasoby
_________________
"Bóg także był autorem: jego proza to mężczyzna, jego poezja to kobieta" - Napoleon Bonaparte.
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Link do Shoutbox

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group